Tomek i Tunia (Telmo and Tula), 2006, Motions Pictures/Anera Films

Jacek wydłubał dziś tę płytę (dołączoną do magazynu „Dziecko” chyba w grudniu ubiegłego roku) ze stosu DVD i obejrzał w całości. Nie po raz pierwszy zresztą, w okolicach Bożego Narodzenia niemal się od niej uzależnił :).

 

Wybór dziecięcych programów o gotowaniu jest dość spory, moim ( i Jacka ) ulubionym był na przykład  „Kucharz duży, kucharz mały” wyświetlany swego czasu na kanale Cbeebies.  „Tomek i Tunia” ( w oryginale „Telmo and Tula”), mało znana w Polsce hiszpańska kreskówka, pewnie bardziej sposoba się dzieciom, niż dorosłym. Przepisy są proste, łatwe do wykonania nawet przy współudziale średnio utalentowanych kulinarnie rodziców, zaś akcja i dialogi poprowadzone są żywo i zabawnie. Jacka na przykład ogromnie śmieszyło roztrzepanie i absurdalne konsekwencje pomyłek Tomka. Moją uwagę przykuł głównie nietypowy projekt plastyczny i scenografia tej animacji: dwoje małych kucharzy ma przepastne, nienaturalnie rozszerzone (jak po atropinie) źrenice, kuchnia, w której przygotowują swoje dania, jest uroczo staroświecka, z oldskulowym kredensem i lodówką w stylu retro, zaś całość przypomina książeczkę z rozkładanymi obrazkami: postacie są ostentacyjnie dwuwymiarowe – gdy  Tomek lub Tunia (lub ich tajemniczo milczący dziadek) odwrócą się bokiem do ekranu, widać, że są płascy jak naleśnik, przypominają papierowe wycinanki. Nawet fajne i pomysłowe te ograniczenie formy.

 

Dodatkową ciekawą rzeczą jest związana z tą kreskówką bogata strona internetowa www.telmoandtula.com, gdzie nie tylko można odnaleźć przepisy na dania, które nas zainteresowały, lecz również zalogować się i dodać swoje. Ustaliliśmy z Młodym, że w najbliższym czasie zrobimy sobie pizzę z mozzarellą i bazylią. Mniam.

Reklamy