Korci mnie. Strasznie mnie korci. Choć wiem, że nie dość, że drastycznie zawyżyłabym średnią wieku na widowni, to jeszcze musiałabym powstrzymywać dreszcze odrazy i  jęki niesmaku – stężenie różu i plastiku na cm2 przekracza wielokrotnie dopuszczalne w moim systemie estetycznym normy.

Zdam się więc na Waszą opinię, drodzy Czytelnicy. A zatem – iść na „Hannę Montanę” i pyknąć tu recenzyjkę, czy też nie?

Reklamy